Jego najdroższa zaskoczyła go zupełnie i bez zapowiedzi przyjechała do niego aż ze Słowacji. W pierwszej chwili nie wiedział, co powiedzieć, ale niezmiernie cieszył się, że jego ciche modlitwy zostały wysłuchane. Tęsknił za nią - to oczywiste - i w chwilach zwątpienia potrzebował kogoś bliskiego. Ale nagle - choć cicho, bez niepotrzebnych słów - zorientował się, że to nie jest to samo. Coś się zmieniło. I nie były jakieś szczegóły, a na nie też zwracał uwagę.
Nie umiał mówić jej o błahostkach. Nie potrafił rozmawiać z nią o czymkolwiek, tylko o piłce i najważniejszych faktach. Czuł się przy niej.... skrępowany? To chyba było najodpowiedniejsze określenie. Miał wrażenie, że jest jakiś wyobcowany, tak jakby dotyczył jej życia w znacznie mniejszym stopniu.
I vice versa.
Powinien okryć się hańbą wstydu, ale nie czuł go. Wręcz przeciwnie - ogarnęła go ulga. Odetchnął wreszcie spokojnie i spojrzał na to z innej strony. Nie chciał sądzić, czyja mogła to być wina, że się tak od siebie oddalili. Jego czy jej. Na razie nie chciał o tym myśleć.
Może jeszcze powinien walczyć.
Ale nie wiedział, czy mu starczy sił.
***
Długo myślała nad swoim zachowaniem. Rozważała każdy gest, każdą chwilę ich spotkania. Coraz bardziej dochodziła do wniosku, że zbyt szybko uzurpowała sobie do Ondreja jakiekolwiek prawa. A w żadnym wypadku nie powinna. On bł tylko przypadkowo poznanym chłopakiem, o którym pewnie zwykle by zapomniała. Ale on w żaden sposób nie był zwykły.
Lubiła rozpamiętywać tamte chwile, wspomnienia ogrzewały ją w coraz chłodniejsze wieczory. Niby nie miały w sobie nic specjalnego, ot - kilka zamienionych ze sobą słów i perskie oczko, które przelotem jej puścił - ale to było dla niej coś z pogranicza rzeczy święcie osobistych, o których chyba nigdy nie odważyłaby się opowiedzieć.
A już na pewno nie powiedziałaby, że się zakochała.
Nigdy. To nie należało do rzeczy możliwych, żeby zakochać się w tak frajersko szybkim czasie. Od pierwszego wejrzenia. Niemożliwe.
***
- O, kogo ja widzę! - Michał zaśmiał się głośno i otworzył szerzej drzwi. - Wchodź.
Duda niepewnie przestąpił próg mieszkania przyjaciela. Rozejrzał się, czy razem z Żyro jest jego narzeczona, ale on zaraz go uspokoił.
- Oli nie ma. Siadaj i mów, w czym problem.
Usiadł w fotelu i przetarł twarz dłońmi. Teraz ogarnął go wstyd i nie mógł wypowiedzieć nawet słowa. Starał się ułożyć w myślach jakąś składną wypowiedź, ale nie potrafił. Choć Michał był jego przyjacielem, nie umiał się przyznać co tego, co czuł.
- Chodzi o to, że... - wziął głębszy oddech - Nie umiem... nie umiem... mam wrażenie, że jest dla mnie taka obca. Taka nie moja. - wyznał cicho.
Żyro pokiwał głową ze stoickim spokojem.
- Kto? Twoja Soraya? - zapytał, a Duda popatrzył na niego jak na idiotę. - Och, pardon. Twoja Norika?
Słowak pokiwał głową, a Michał wymamrotał po nosem i tak nigdy tego nie zapamiętam. Blondyn utkwił wzrok w kieliszku z brandy.
- Mam walczyć? Ja nie chcę jej skrzywdzić. Nie chcę, żeby cierpiała - mówił niespokojnie, choć cicho. Stał jakby między uczuciami i rozsądkiem i toczył ze sobą samym zawziętą walkę.
- Oj, młody - westchnął Michał - Ty się musisz jeszcze wiele nauczyć. Ale pamiętaj, kto ma miękkie serce, ten ma twardą dupę - powiedział i poklepał go po plecach. Ondrej nie odpowiedział nic. Rozmowa z przyjacielem zdjęła z niego trochę niewygodnego ciężaru. Był mu szczerze wdzięczny, bo nie osądził go, nie kazał mu Noriki zostawić ani też koniecznie przy niej trwać. W zasadzie, to nie usłyszał nic wielce konkretnego, ale sama świadomość wysłuchania go mu pomogła. Ale nie wiedział jednego.
Michał nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Takie wahanie uczuciowe nie mogło wziąć się znikąd. Coś musiało się wydarzyć, a teraz tylko próbował się dowiedzieć, co.
Alkohol potrafił szybko rozwiązać języki i oboje składali już modły dziękczynne, że następnego dnia miało nie być treningu. Duda nadzwyczaj łatwo, choć całkiem nieplanowanie opowiedział mu o tym, co działo się przez ostatni miesiąc. O tęsknocie, strachu, wściekłości i spotkaniu Jagody. Żyro kiwał tylko głową na znak zrozumienia. Nie mógł mu wskazywać drogi; Ondrej sam musiał wybrać i być może ten wybór odcierpieć. Ale był mądrym chłopakiem i wierzył, że wybierze dobrze.
Duda niepewnie przestąpił próg mieszkania przyjaciela. Rozejrzał się, czy razem z Żyro jest jego narzeczona, ale on zaraz go uspokoił.
- Oli nie ma. Siadaj i mów, w czym problem.
Usiadł w fotelu i przetarł twarz dłońmi. Teraz ogarnął go wstyd i nie mógł wypowiedzieć nawet słowa. Starał się ułożyć w myślach jakąś składną wypowiedź, ale nie potrafił. Choć Michał był jego przyjacielem, nie umiał się przyznać co tego, co czuł.
- Chodzi o to, że... - wziął głębszy oddech - Nie umiem... nie umiem... mam wrażenie, że jest dla mnie taka obca. Taka nie moja. - wyznał cicho.
Żyro pokiwał głową ze stoickim spokojem.
- Kto? Twoja Soraya? - zapytał, a Duda popatrzył na niego jak na idiotę. - Och, pardon. Twoja Norika?
Słowak pokiwał głową, a Michał wymamrotał po nosem i tak nigdy tego nie zapamiętam. Blondyn utkwił wzrok w kieliszku z brandy.
- Mam walczyć? Ja nie chcę jej skrzywdzić. Nie chcę, żeby cierpiała - mówił niespokojnie, choć cicho. Stał jakby między uczuciami i rozsądkiem i toczył ze sobą samym zawziętą walkę.
- Oj, młody - westchnął Michał - Ty się musisz jeszcze wiele nauczyć. Ale pamiętaj, kto ma miękkie serce, ten ma twardą dupę - powiedział i poklepał go po plecach. Ondrej nie odpowiedział nic. Rozmowa z przyjacielem zdjęła z niego trochę niewygodnego ciężaru. Był mu szczerze wdzięczny, bo nie osądził go, nie kazał mu Noriki zostawić ani też koniecznie przy niej trwać. W zasadzie, to nie usłyszał nic wielce konkretnego, ale sama świadomość wysłuchania go mu pomogła. Ale nie wiedział jednego.
Michał nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Takie wahanie uczuciowe nie mogło wziąć się znikąd. Coś musiało się wydarzyć, a teraz tylko próbował się dowiedzieć, co.
Alkohol potrafił szybko rozwiązać języki i oboje składali już modły dziękczynne, że następnego dnia miało nie być treningu. Duda nadzwyczaj łatwo, choć całkiem nieplanowanie opowiedział mu o tym, co działo się przez ostatni miesiąc. O tęsknocie, strachu, wściekłości i spotkaniu Jagody. Żyro kiwał tylko głową na znak zrozumienia. Nie mógł mu wskazywać drogi; Ondrej sam musiał wybrać i być może ten wybór odcierpieć. Ale był mądrym chłopakiem i wierzył, że wybierze dobrze.
***
Wiedziała. Od pierwszej chwili czuła, że coś się skończyło. Nie chciała się do tego przyznać, ale czuła to. I to bolało. Chciała walczyć. Ale nie wiedziała, czy ma jeszcze o co.
***
Chłód nocy przenikał ją na wskroś, ale wcale jej to nie przeszkadzało. Oddychała rześkim powietrzem z przyjemnością. Bezchmurne niebo ukazało cały swój gwiezdny majestat i jako jedyna z całego rozbawionego towarzystwa wolała się nim zachwycać, zamiast tańczyć do jakiegoś rytmicznego utworu.
Odetchnęła głęboko. Wśród znajomych czuła się trochę lepiej, niż wtedy, kiedy była sama. Może dlatego, że nie miała czasu niepotrzebnie myśleć.
Po jej twarzyczce przebiegł cień uśmiechu. Oparła się o framugę drzwi balkonowych. Było jej dobrze. Tak po prostu, cieszył ją ulotny stan lekkości. Teraz taki dziwny, a kiedyś zupełnie naturalny. Zatraciła swoją nastoletnią radość; inni pewnie powiedzieliby, że wydoroślała, a ona wiedziała, że gdzieś zgubiła jakąś część siebie.
Nie słyszała kroków Ariany za sobą. Dopiero gdy Włoszka okryła jej ramiona sweterkiem dostrzegła jej obecność. Odwróciła się i uśmiechnęła do niej.
I choć były zupełnie różne, to wcale nie potrzebowały wielu słów. Wystarczył jedno trochę tęskne, przygaszone spojrzenie Jagody, by Aria zrozumiała, dlaczego tak jest.
- Jagódka - szepnęła łagodnie - Uśmiechnij się. Będzie lepiej, zobaczysz - dodała i przytuliła ją.
Któryś z gości zaczął żałośnie zawodzić, śpiewając kultową piosenkę happysad'u. Zaśmiały się.
Kiedy jedna spadała w dół, druga ciągnęła ją ku górze. Bezwarunkowo. Bezinteresownie.
_______________________________________________________________
Znowu zawiodłam, przepraszam. Ostatni tydzień w szkole był szalony, nie miałam za bardzo czasu. Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze jest. Dobrze by było.
Pozdrawiam ;)
Oczywiście, że ktoś tu jest i czeka na kolejne rozdziały:-) to się nazywa prawdziwa przyjaźń. Zazdroszczę dziewczynom, że mają siebie. Rozdział świetny. Wspaniałe ukazane rozterki Ondreja. Czekam na więcej:-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
Natalia
54 yr old Account Coordinator Leland Ducarne, hailing from Port Hawkesbury enjoys watching movies like Aziz Ansari: Intimate Moments for a Sensual Evening and Rugby. Took a trip to Wieliczka Salt Mine and drives a Alfa Romeo 6C 2500 Competizione. kliknij tu teraz
OdpowiedzUsuń